Czy poród w czasie śpiączki jest możliwy?

Okazuje się, że tak! Do tej pory takich porodów na całym świecie odbyło się ponad 30. Życie matki jest sztucznie podtrzymywane po to, aby płód mógł się rozwijać.

Okazuje się, że tak! Do tej pory takich porodów na całym świecie odbyło się ponad 30. Życie matki jest sztucznie podtrzymywane po to, aby płód mógł się rozwijać.


Przypadek I

 

W ubiegłym roku 30-sto letnia kobieta trafiła do szpitala w Mediolanie z ciężkim zapaleniem opon mózgowych i przez kolejne dwa miesiące była sztucznie utrzymywana przy życiu, a wszytko po to, by uratować nienarodzone jeszcze dziecko. W momencie, gdy stan zdrowia pacjentki zaczął się pogarszać lekarze przeprowadzili zabieg cesarskiego cięcia i... na świat przyszedł, ważący 1140 g Matteo. Mimo, że ważył mało, jego stan był dobry. Po zabiegu kobietę odłączono od maszyny podtrzymującej życie.

 

Przypadek II

 

Niezwykle rzadkim zjawiskiem jest historia pewnej Amerykanki, która zapadła w śpiączkę w wyniku wypadku samochodowego. Okazało się, że jest w drugim tygodniu ciąży. Toczyły się poważne rozmowy czy podtrzymywanie ciąży tak długo ma sens, obawiano się, że może dojść do rozwoju zakrzepów u ciężarnej, co w konsekwencji spowoduje śmierć jej i dziecka. Lekarze podjęli jednak ryzyko zachowania ciąży i 36 tygodni później, po podaniu leków przyśpieszających poród, drogami natury przyszła na świat zdrowa dziewczynka, którą zaopiekował się ojciec i dwaj bracia.

 

Przypadek III

 

Najgłośniejsza historia, związana z porodem w śpiączce miała miejsce w 1996 r. w USA. W wyniku wypadku samochodowego młoda kobieta zapadła w śpiączkę i znajdowała się w tym stanie 10 lat. Pewnego dnia lekarze z domu opieki zauważyli, że pacjentce rośnie brzuch. Początkowo myśleli, że kobieta ma problemy gastryczne, jednak okazało się, że została zgwałcona i spodziewa się dziecka! Rodzice pacjentki podjęli decyzję o kontynuacji ciąży, mimo iż była wynikiem gwałtu. Jest to pierwszy i jedyny przypadek, w którym kobieta w czasie śpiączki zachodzi w ciążę i rodzi dziecko.

 

Źródło: rp.pl / własne